Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Forum Bioderko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Forum Bioderko. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 lipca 2009

31.VII.2009 Rower, basen...

Wczoraj rower i hasanie po lesie i okolicznych dróżkach.
Dziś basen i według przykazania - ćwiczenia,ćwiczenia, ćwiczenia. Prócz ćwiczeń trochę relaksu w jacuzzi i niewielki substytut tego za czym tęsknię - wielkiego błękitu. Eh...

Obie nogi dobrze to zniosły. Choć gdybym miała je porównać ;-) Prawa sprawia większe trudności reagując bólowo..

Forum rośnie, rośnie i jeszcze raz rośnie :-)
Dziś przekroczyliśmy 5000 odwiedzin! I dokładnie dziś mija 1,5 miesiąca od momentu upublicznienia Forum Bioderko. Fantastyczne!

weasel with one hula hoop

czwartek, 23 lipca 2009

23.VII.2009 Hula hop!!

/mieszkanie/

Ostatnie dni też wcale nie były leniwe. Spotkałam się już 2 razy z moim wypoczętym po dłuuuugim urlopie rehabilitantem. Opracowaliśmy nową strategię działania :-) Teraz mamy na głowie obie nogi ;-) Nooo, może nie dosłownie. Skupiamy się 1) na ponownym prawidłowym ustawieniu miednicy (biedaczka, zapomniała o co biega i jak powinna się poruszać). Kiedy to opanujemy będzie mi łatwiej poruszać się i wykonywać prawidłowo czynności, które teraz też naturalnie wykonuję, ale bardziej wprawne oko zauważyło by, że niepoprawnie, tzn. jakoś "krzywo". 2) sprawa to już mocna praca na siłą mięśniową. Na tapecie odwodziciele i dwugłowy (mówiąc kolokwialnie - pupa). Od dziś (uśmiać się można nad efektami) kręcę bioderkami z hula hopem! Tzn. chciałabym "kręcić bioderkami" póki co żeby hula hop się kręcił angażuję wszytko inne: kolana, ramiona, katastrofa! Taka prosta czynność a jaka trudna :-) Ale dojdę do mistrzostwa! Muszę tylko uparcie machać tym kołem. Najbardziej przeszkadzają w osiągnięciu tytułu mistrza hula hop nowe śrubki w lewym biodrze - co rusz koło przetoczy się po nich co powoduje bólowy dyskomfort. Ale jak to się mówi, trzeba być twardym, nie miętkim ;-) Wkładam za spodenki podczas ćwiczeń w to miejsce papier toaletowy albo chusteczki żeby nieco ulżyć śrubom. Porównując rehabilitację lewej nogi do prawej otwarcie muszę przyznać, że mam teraz połowę roboty! No, tak to sobie określam, bo lewa noga dużo sprawniej pokonuje kolejne etapy i przede wszystkim nie boli więc można sobie pozwolić na więcej. Porównując jeszcze, trzeba powiedzieć, że wykonuję inne ćwiczenia i aktywności niż w przypadku rehabilitowanej pierwszej nogi. Tylko niektóre z nich się powtarzają. Jestem pewna, że gdyby nie jęcząca czasem od nadmiaru ruchu prawa-zdrowa noga szło by jeszcze szybciej i łatwiej. Niestety ona czasem psuje szyki. Mam nadzieję, że kiedyś się uspokoi.. no, chyba, że się mylę..

We wtorek zobaczyłam się na wizycie kontrolnej z profesorem. Zaledwie 5minut poświęciliśmy, żeby zbadać bioderko. W ferworze i wesołej atmosferze nawet nie pamiętaliśmy, żeby spojrzeć na nowo zrobione RTG. Przyjechałam na kontrolę motocyklem... więc ten aspekt posłużył profesorowi jako najmocniejszy argument, iż JEST DOBRZE! To prawda. Wiem, że jest bo czuję się nieźle. Operowana noga nie sprawia kłopotów. Mówiąc szczerze, dziś po raz pierszy od czasu stricte pooperacyjnego boli. Ale to za sprawą ćwiczeń i wspomnianego hula hopu. To dobry ból, ból mięśniowy, który mimo, że boli to przecież cieszy.
Z profesorem mnóstwo czasu przegadaliśmy na temat Forum Bioderko i pomysłów, które już od jakiegoś czasu kołaczą mi się w głowie. Chcę pójść kroczek dalej. Noo, może powiedzmy że będzie to spory krok. Kto wie, może z czasem nawet kroczysko ;-) Mam wiele planów i głowę pełną pomysłów, które łączą się z forum i rozpoczętą przez nie działalnością edukacyjno-informacyjną. Powiem więcej jak coś się wykluje.

Teraz zmykam się pakować. Jutro skoro świt wyjeżdzam do rodzinki na weekend. Z hula hopem oczywiście ;-)

weasel with one hula hoop

wtorek, 14 lipca 2009

14.VII.2009 ;-)

/dom rodzinny/

Wczoraj zrobiłam coś, co zaplanowałam już jakiś czas temu. Sprawa dokładnie przemyślana i skrupulatnie przygotowana. Od wczoraj noszę na plecach piękną mantę. Tatuaż. Każde spojrzenie na nią w lustrze przypomina mi morze i to co kocham. Od kiedy jest ze mną, nie przestaję myśleć o nurkowaniu, o rafie, bajce za którą tęsknię :-) Mój dobry humor od razu powrócił na miejsce. A co najlepsze - od momentu zrobienia tattoo zdecydowanie czuję się lepiej ;-) I nogi nie bolą, i kręgosłup zapomniał o fochu :-)

Dziś w ferworze zajęć wskoczyłam do samochodu jadąc na zakupy.. i nie zabrałam ze sobą kul. Zapomniałam o moich koleżankach. Odwiedziłam w sumie 3 sklepy i drukarnię, w której wydrukowałam kolejne 2 plakaty Forum Bioderko. Plakaty wzbogaciłam antyramami i niebawem zawisną w 2 przychodniach na Śląsku. Mimo sporej wycieczki bez kul operowana 7 tygodni temu noga w ogóle nie boli. (Prawa... no.. pod koniec marszruty miała już coś tam do powiedzenia). Chód był naprawdę niezły. Dla oka laika maszerowałam jak zdrowa osoba, wprawniejsze oko wyłapałoby widoczny w małym stopniu objaw Trendelenburga. Rzecz jasna - nie ja byłam tym "okiem oceny" możliwości. Pomimo, iż za wycieczkę bez kul dostanę lanie od p. Piotra kiedy wróci z urlopu, i tak jestem z siebie zadowolona. W ogóle nie pamiętam już o tym, że wydarzyło się coś takiego jak zabieg. Jedynie ciasne jeansy opinające bliznę przypomną, że czasem coś tam uciśnie i zaboli. Z drugą nogą jest mi o wiele łatwiej, to że była przed zabiegiem w lepszym stanie i nie miała takich złych nawyków szalenie ułatwia mi teraz życie i powrót do zdrowia. 7 tygodni po operacji prawej nogi mogłabym pomarzyć o takiej sprawności nogi jaką teraz mam w przypadku lewej. Za to skóra dalej przypomina flaka. Walczę nawet z okropnym celulitisem, który z upodobaniem rozgościł się na udach. To niestety te ciemniejsze strony pooperacyjne ;-)
Koniec pisania. Idę do basenu kąpać się z moją siostrzenicą ;-)








foto by Katja VII.2009

czwartek, 9 lipca 2009

09.VII.2009 Rośnij!

/mieszkanie/

Rano, szybkie spojrzenie na wyszukiwarkę google. Yeeeeah!!! Forum Bioderko rośnie w siłę! Jeszcze 2 dni temu pod hasłem "osteotomia ganza" pozycjonowaliśmy się na 3 stronie Googla pod pozycją: 3. Dziś ku mojej wielkiej uciesze plasujemy się już na 1 stronie Google na miejscu 6!!!! To wspaniała informacja!! Pękam z dumy i jednocześnie wdzięczności wszystkim, którzy pomagają w osiągnięciu tego sukcesu :-) Dziękuję!

Panta rhei! Dziś w otwockim szpitalu kolejne przyjęcia. Od rana ta myśl nie opuszcza mojej głowy, bo to własnie dziś zostają przyjęte na oddział moje 2 koleżanki poznane przez Dziennnik. Tak jak ja w październiku tamtego roku stają dziś na progu swojej przygody ze zdrowiem. Mocno trzymam za nie kciuki. Wiem, że musi być dobrze :-)

Dziś pakowanie walizy. Znowu w drogę. Znów do rodziców. Tym razem przywożę im nie lada niespodziankę :-) Mam nadzieję, że z braku czasu nie włączą dziś komputera, żeby przczytać co u mnie słychać na blogu ;-) Niespodzianka to niespodzianka, musi pozostać tajemnicą.

W poniedziałek, jeśli nic nie stanie na przeszkodzie... idę pod igłę. Tattoo ;-) Dreszczyk emocji. To zostanie już ze mną na zawsze...

Świeżo (no, 6 tygodni temu) operowana noga radzi sobie elegancko i nie sprawia kłopotu. Choć strasznie tęsknię za moim rehabilitantem, który już kawał czasu wypoczywa na urlopie. Bez niego moja rehabilitacja wygląda kiepsko. Przynajmniej w mojej ocenie. Oby już wrócił :-) Z kolei operowana kawał czasu temu lewa noga... zastanawiam się jak delikatnie to ująć.. doprowadza mnie do szału! Boli! Kiedy idę, jak na przykład wczoraj na zakupy maszeruję z dwiema kulami... i... utykam na prawą nogę!! Z jakiej paki? Coraz cześciej martwię się o tą nogę. Wiem, że była operowana za późno, że to moja wina. Boję się... że ona już zawsze będzie mnie bolała... bo za późno.. bo za daleko posunęło się zwyrodnienie...
Bardzo bardzo mocno życzę sobie abym się myliła.

Zegar odlicza minutki. Zaraz wstaję, pakuję ręcznik i suche ciuchy na zmianę - pędzę na masaz podwodny. Mmmmm... wspaniałość dla moich gnacików i obolałych mięśni. Dziś poproszę o rozmasowanie również prawego barku, który po dłuższym milczeniu dał o sobie mocno znać w nocy.
Pa pa.


foto: net

czwartek, 2 lipca 2009

02.VII.2009 Fireblade!

/mieszkanie/

Padam ze zmęczenia. Cały dzień latałam, załatwiałam, byłam na zakupach w centrum handlowym, na wspaniałym masażu podwodnym. Organizowałam druk wizytówek, pracowałam nad projektem plakatu Forum Bioderko. Ostatnie szlify. W zasadzie wszystko już dopięte na ostatni guzik. Jutro z inicjatywy Forum - I Spontaniczne Spotkanie Osteotomiaków i Pretendentów do Tytułu w Otwocku ;-) Czuję w kościach, że będzie wesoło. Dla kochanego profesora mamy pyszny tort!
Już 01:00 w nocy a ciągle mam wrażenie, że powinnam jeszcze coś zrobić aby wszystko było jak trzeba. Ale głowa już nie myśli jasno :-/ Noga? Coś tam marudzi niestety. Ale miała dziś sporo wyzwań. Została potraktowana niemalże jak zdrowa. Bynajmniej nie leniuchowała. Nie miała czasu.

Tak sobie myślę... wszystko powyżej jest niczym w obliczu małego szaleństwa, do którego siłą zmusiłam własnego mężczyznę. Od dobrych kilku dni zazdrościłam mu, że beztrosko śmiga sobie motocyklem. Dzisiejszy wieczór na orzeźwiająca przejażdżkę motorem był idealny. Obie kule zostawiłam w garażu. Wgramoliłam się na motor i jazda! Żeby było jasne - jako pasażerka. Mmmmm... przyjemnie. Wspaniale! 145 koni niosło nad nad Wisłę. Jeśli nie zwracać uwagi na porażające dziury w ulicach stolicy, które wszystkie skrupulatnie odnotował mój pupuniak ;-) (madzi_czer -dzięki za to prześmieszne słówko) - było przemiło :-)
Ja już w piżamie, a on jeszcze gdzieś jeździ... Dobra dusza - pojechał też umyć mi samochód, abym na nasze spotkanie w Otwocku nie jechała brudasem.
Opiszę, na pewno opiszę jak było :-)
A teraz - dobrej nocy, oby była lepsza niż poprzednia...


Honda CBR RR Fireblade foto by Katja 2009