Dziennik z remontu to relacja na gorąco z przebiegu operacji osteotomii wg. Ganza w Otwocku, późniejszej rekonwalescencji i rehabilitacji. Dla wszystkich dysplastycznych, tych którzy są "przed", tych którzy stoją na progu podjęcia trudnej decyzji, lub zwyczajnie są zainteresowani tematem.
Katja
Zapraszam również na Forum Bioderko zrzeszające osoby z problemami bioder pod www.forumbioderko.pl
Planuję, rozbudowuję, działam - w kontekście Forum. Dobrze, że wymyślam sobie jakieś zajęcia, bo humor mi bynajmniej nie dopisuje... Cóż.. nie na wszystko mamy wpływ. A może i mamy ale z biegiem czasu przestaje się zwyczajnie mieć siłę, chęć i energię na wychodzenie z impasu. Smutno, ale cóż począć. Nikt nie gwarantował przyjemnej i łatwej bytności na tym świecie... Trzeba wziąć się za robotę, ćwiczenia. Na dworze gorąc i duchota. Gdybym tylko miała towarzystwo, siedziałabym pewnie już nad wodą. Eh..nad wielką wodą.. coraz częściej myślę o morzu.. rafie.. Nie wytrzymam do sierpnia przyszełgo roku! Tak, według skrupulatnych planów dopiero za rok czeka mnie bajkowy świat rafy na drugiej półkuli. Indonesia! Najrzadsze morskie zwierzęta świata, egzotyczne maleńkie wysepki rozsiane na lagunach. Czeka mnie urok Kuala Lumpur, wielkomiejskość Jakarty, ogrom Oceanu, wiekowe świątynie Borombudur, majestatyczne wulkany, dzika dżungla, rajska wyspa Bali, szaleństwo na rafach wokół Sulawesi, najbardziej magiczna cieśnina Lembeh- tysiące maleńkich niewiarygodnych stworzeń :-) Na takie cuda warto czekać rok a nawet i dłużej! Ale znając siebie... będę chciała szybciej poczuć słony smak wody w ustach, szybciej zanurzyć się w niezliczone formy i kolory, tkwić tam, upajać się, nie oddychać...
....w urodzinowy ranek pływałam z gigantycznym zielonym żółwiem morskim. Był wspaniały!
Po długim czekaniu na ten piękny moment znów mogłam zanurzyć się w błękit i do woli póki starczyło sił buszować wśród koralowców, ławic ryb i nieziemskich stworzeń zamieszkujących rafę. Kocham to tak samo mocno jak narty :-) Tym razem miałam wspaniałą szansę pływania z niesamowitymi w swoim majestacie żółwiami morskimi. Największy z nich był mojej wielkości a przebywanie z nim w jednej chwili, nurkowanie i wynurzanie się na powierzchnię było czasem którego nigdy nie zapomnę i nie potrafię ująć w słowa.
Naturalnie nie wystarczyło nam eksplorowanie miejsc ogólnie dostępnych dla nurków więc zapuszczaliśmy się na zupełnie dzikie i nieuczęszczane rafy z dala od tłumów fascynatów podwodnego życia. Adrenalina towarzysząca podczas pływania na otwartym morzu w zupełnie odludnym miejscu wspaniale ładuje baterie :-) Poznałam kilka nowych morskich zwierzaków. Pokonałam też męczącą mnie do teraz barierę 4 metrów nurkowania na jednym oddechu. Chyba wzmocniłam płuca, opanowałam w większym stopniu wyrównywanie ciśnienia, wyciszanie się pod wodą i zwalnianie rytmu. Okazało się, że głębokość 6 metrów na jednym wdechu nie jest już problemem :-) Jeśli chcę być jak Jacques Mayol zostaje mi jeszcze wytrenowanie oddechu na kolejne 99 metrów ;-)
Jedyne czego żałuję, to że nie udało nam się zobaczyć rzadkiego dugonga, który żyje w zatoce w której nurkowaliśmy. Ten wyjątkowy ssak był celem naszej wyprawy dlatego dzień w dzień "czesaliśmy" dno zatoki z nadzieją na spotkanie bliższego stopnia. Podczas naszego pobytu dugong czyli tzw. krowa morska lub jak kto woli syrena obrósł w mit. Nie znaleźliśmy go i zaczęliśmy wątpić, że nadal mieszka w pobliżu. Jednak wiem, że jeszcze kiedyś go zobaczę :-)
Naturalnie przywiozłam z rafy kilka nowych pamiątek w postaci blizn po ostrych koralowcach i oparzeniach meduz. Ale takie pamiątki stały się już rutyną więc skrzętnie potraktowałam je jako naturalne. Trochę głupio się przyznać, ale nawet je polubiłam ;-) Nie ulega wątpliwości, że było warto. Miałam też małe starcie z metrowym żółwiem nerwusem, który poirytowany moją bliska obecnością szybką szarżą w moją stronę pokazał kto rządzi pod wodą ;-) Zważywszy na jego silne szczęki napędził mi stracha.
Codziennie nierozłączni z płetwami przemierzaliśmy co najmniej 2 kilometry słonej wody. Morze "wyrzucało" nas na brzeg dopiero wtedy gdy górna szczęka wraz z dolną zgrywały się melodyjnie w dźwięku który brzmiał jednoznacznie: "umieram z zimna! ;-)".
Zresztą, słowa nie są w stanie opisać wspaniałych i niepowtarzalnych uczuć i wrażeń. Szybciej zdjęciami zdołam przekazać to czego mogłam doświadczyć. Choć jak to statyczne zdjęcia - nie oddadzą pasji, dynamizmu i ulotności chwili.
Zapraszam do piękna podwodnego świata :-)
Dwie wspaniałe płaszczki - Bluesepotted stringray Na wiosnę w Morzu Czerwonym roi się od meduz - Jellyfish Wspaniały, niczym nie wzruszony, majestatyczny - Sea turtle Moment wynurzania się z wody. Jego wielkie i potężne łapy robią wrażenie. To stworzenie widziałam po raz pierwszy. Niestety jeszcze nie wiem
jak się nazywa. Trzyma się dna morskiego i jest dość zwinne.
Na zdjęciu towarzyszy mu ryba zwana Cornetfish. Uwielbiam to :-) Podwodny taniec z żółwiem. Niezapomniane. Znaleziony na 5 metrach zadziwiający głowonóg zwany Reef cuttlefish. Wielka czerwona ośmiornica. Mało brakowało a dotknęłabym przez
przypadek jej wystających oczu. Podobno bardzo inteligentne. Przyjemne chwile relaksu po nurkowaniach. Maleńki krab ujęty w obiektywie prezentuje się jak ogromny
postrach plażowiczów ;-) Magia rafy. Wśród nurków z akwalungiem. Wolność i niezależność. Samotna i odważna, śmiało zerkała wprost w obiektyw. Ostro w dół - one breath. Wielki oszamiałający błękit Niesustannie toczące się życie na rafie. Cornetfish Murena. Fantastyczna i trochę nieprzewidywalna. Wygrzewała
się w płytkiej ciepłej wodzie. Nasze ulubione odludzie i fantastyczną rafą przypominającą
Blue Hole w Dahab. To miejsce zafundowało nam ogron adrenaliny. Piękna i niebezpieczna Skrzydlica. Tym razem było ich bardzo niewiele. Odpływ pozwalał oglądać wygrzewające się na odsłoniętej rafie kraby. Fantastyczne formacje koralowców.
Tematycznie dysplastyczna od urodzenia. O swoim "prezencie" od natury uświadomiona w wieku 16 lat. Do 29 roku życia niedopuszczająca do świadomości myśli o jakiejkolwiek operacyjnej ingerencji w własne stawy biodrowe... Życie płata jednak człowiekowi figle. Na dzień dzisiejszy - po obustronnej osteotomii okołopanewkowej wg. Ganza.
Na co dzień pracująca w postprodukcji filmowej pasjonatka narciarstwa wodnego i alpejskiego, freedivingu a także dobrego filmu.
kontakt z Katją - autorką bloga mail: dziennikzremontu@gmail.com
Fundacja BIODERKO
Forum Bioderko
Obserwatorzy
O dysplazji
Dysplazja stawu biodrowego to zaburzenie jego rozwoju, które w konsekwencji prowadzi do niestabilności stawu. Niestabilność to stan, gdy idealne połączenie głowy i panewki stawu biodrowego ulega czasowemu rozłączeniu. Utrzymywanie się raz powstałej niestabilności może w dłuższym czasie doprowadzić do zwichnięcia stawu. Zwichnięcie początkowo jest odwracalne, to znaczy, że można nastawić (zreponować) głowę kości udowej do panewki. Jednak wraz z upływem czasu, powstaje stan zwichnięcia nieodprowadzalnego. Wówczas nie można już w łatwy sposób uzyskać wyleczenia tego stawu. -fragment wypowiedzi Prof. dr hab. med. Jarosława Czubaka
Z czym to się je - czyli co to jest osteotomia wg. Ganza?
Fragment z pracy naukowej pod przewodnictwem Prof. dr hab. med. Jarosława Czubaka* - specjalisty traumatologii i ortopedii: "Zmiany w parametrach chodu po osteotomii okołopanewkowej według Ganza u chorych z dysplazją resztkową stawów biodrowych".
"Osteotomia okołopanewkowa według Ganza wykonywana jest w przypadkach resztkowej dysplazji stawu biodrowego u dorastających i dorosłych. Osteotomia ta obejmuje okołopanewkowe przecięcie kości kulszowej, biodrowej i łonowej z zachowaniem tylnej kolumny miednicy, co gwarantuje stabilność pierścienia miednicznego. Reorientacja fragmentu panewkowego miednicy dokonuje się poprzez jego obrót i pozwala na poprawę pokrycia przednio-bocznej części głowy kości udowej. Odłamy stabilizuje się za pomocą 3 śrub Schanza. Podczas zabiegu dochodzi do redyrekcji fragmentu panewkowego i zmiany wzajemnej konfiguracji: głowa kości udowej - panewka stawu (fragment panewkowy). Poza tym, dzięki temu, iż punkt obrotu ruchu rotacyjno-addukcyjnego odłamu panewkowego znajduje się nie w centrum głowy kości udowej, lecz proksymalnie od niej, dochodzi w trakcie osteotomii do medializacji głowy kości udowej wobec miednicy. Po operacji dochodzi więc nie tylko do zmiany pokrycia głowy kości udowej, ale również do zmiany jej położenia wobec miednicy. Cele i założenia: osteotomia okołopanewkowa według Ganza zmienia więc stosunki anatomiczne ruchów w stawie biodrowym, co musi mieć swoje przełożenie na warunki biomechaniczne chodu."
* Jako jedyny w Polsce opanował technikę osteotomii okołopanewkowej, która służy do „naprawiania” własnego stawu biodrowego, bez konieczności jego wymiany
RTG po obustronnej osteotomii okołopanwekowej wg Ganza 26.V.2009
RTG po osteotomii okołopanewkowej prawego biodra sposobem Ganza, Klinika Ortopedii CMKP w Otwocku