Do rodziców przyjechaliśmy dziś o 2 w nocy. Trasa była bardzo przyjemnie dawno tak dobrze nie jechało mi się samochodem. Zdecydowanie po raz kolejny doceniłam walory samochodu Tomasza a tym samym automatu :-) Odważnie przetestowałam też wszystkie bez wyjątku radary na trasie Warszawa-Katowice... żaden nie działa ;-)
Maciuś przyjechał z nami. Kicał dziś po ogrodzie w wielkim zadowoleniu podjadał trawkę i zwiedzał każdy krzaczek.
Za momencik razem z rodzicami wybieramy się do kina. Staram się sporo odpoczywać, bo po wczorajszej autotransfuzji jestem dosyć osłabiona. Szybko się przemęczam i przy każdym wysiłku, nawet wejściu na drugie piętro sapię jak mops ;-) Sama autotransfuzja przebiegła szybko i sprawnie. Moje dwa woreczki krwi czekają na sygnał ze szpitala aby przyjechać i wrócić w żyły :-) Jak zawsze stacja krwiodawstwa obdarzyła mnie aż 7 czekoladami, które podjadam pod pretekstem szybszej regeneracji sił ;-)

foto: net
